Przedłużanie rzęs metodą 1:1 - draVska
Przedłużanie rzęs metodą 1:1

Przedłużanie rzęs metodą 1:1

Brak komentarzy
     Jeśli nie lubisz się malować, a tusz do rzęs wiecznie brudzi Ci powieki - to coś dla Ciebie :) Mowa o przedłużaniu rzęs metodą 1:1.
     Fajny sposób na piękne, głębokie spojrzenie i pozbycie się zbędnego makijażu, bo mając takie rzęsy - nie musimy już pamiętać o tuszu do rzęs :) Ale po kolei.

     Post powstaje spory czas po tym, kiedy zdecydowałam się pierwszy raz na rzęsy 1:1. Myślę, że to jednak daje mi tylko dystans i z perspektywy czasu mogę opisać wszystkie za i przeciw :)
     Całe życie borykałam się z krótkimi i dość prostymi rzęsami o stosunkowo dużej długości części jasnej rzęsy - co jeszcze bardziej optycznie je skracało. Któregoś dnia po prostu nie wytrzymałam i zadzwoniłam do Magdy, która prowadzi Salon Magdalena w Oxfordzie. Na umówionej wizycie Magda opowiedziała mi o rzęsach i o tym jak wygląda zabieg. Zakończyło się to też moim nowym świetnym spojrzeniem z pięknymi rzęsami... :)
Zanim zafundujemy sobie sztuczne rzęsy, powinnyśmy pamiętać o tym, że każdy włosek, każda rzęsa ma cykl życia, a ten podzielić możemy na 5 faz

  1. Anagen - okres wzrostu włosa zaczynający się pod skórą do momentu jego wyrośnięcia.
  2. Catagen - okres w którym cebulki włosa obumierają, włos pozostaje tej długości, w której zaczął się proces, jeszcze nie wypada.
  3. Telogen - okres w którym włos jest już martwy, na końcu wypada wypchnięty przez nowo wyrastający włos.
  4. Wczesny Anagen - obumierają komórki mieszka włosowego
  5. Późny Anagen - nowy włos powoli rośnie, stary wypada.

Warto to wiedzieć dlatego, żeby zrozumieć, że nasze nowe doczepione rzęsy nie będą trzymały się wiecznie, a ich wypadanie jest zupełnie naturalną rzeczą. Nasze rzęsy też wypadają dokładnie tak samo zarówno ze sztucznymi doczepkami, jak i bez nich.

Czy rzęsy się maluje po zabiegu?
Nie. Możemy zapomnieć o tuszu przynajmniej na miesiąc. Jeśli będziemy regularnie uzupełniać rzęsy - tusz będziemy mogły spokojnie schować na dno szafki ;)

Jak dbać o rzęsy?

  • przez 24 godziny po zabiegu unikaj moczenia i zwilżania rzęs. Prysznic i kąpiel tak - ale bez zamaczania buzi. Klej łączący rzęsy potrzebuje dobrze się zawiązać, daj mu trochę czasu ;) Po Później nawet basen nie będzie stanowił problemu.
  • demakijaż wykonuj płynem micelarnym. Mleczko, tłuste substancje i inne olejki sprawiają, że klej może przestać wiązać rzęsę sztuczną z naszą naturalną.
  • Rzęsy - nie wolno ich skubać! Jeśli zobaczysz rzęsę która niesfornie się wywinęła po nocy - delikatnie ją ułóż opuszkiem palca, ale nie wyrywaj jej i nie szarp.
  • nie rozczesuj rzęs szczoteczkami 

Jakie są minusy?
Myślę, że jest tylko jeden. Mimo, że odpowiednio dobierze się rozmiar i długość rzęsy tak, aby jak najmniej obciążyć nasze własne włoski, to wciąż jednak je się obciąża. Jest to fakt. I sprawia, że nasze rzęsy słabną. Może to wyglądać tak, że po długotrwałym przedłużaniu nasze naturalne rzęsy skrócą się, będą częściej wypadać lub łamać się.

Minęły 4 tygodnie, widzę, że rzęsy zaczynają się przerzedzać. Co dalej?
Masz dwie opcje - albo kontynuujesz, albo stwierdzasz, że to nie dla Ciebie i odpuszczasz. W pierwszym przypadku, jeśli chcesz nadal nosić piękne rzęsy 1:1 - wystarczy pójść do swojej kosmetyczki na uzupełnienie rzęs. Doczepiane są wtedy nowe włoski do tych Twoich rzęs (które wyrosły w ciągu tych 4 tygodni, zastępując stare martwe włosy). Zabieg uzupełnienia odbywa się w dużo krótszym czasie niż pierwsza wizyta. W przypadku jeśli chcesz zrezygnować z noszenia rzęs 1:1 nie wyrywaj ich i nie usuwaj na siłę - odwiedź kosmetyczkę, za na prawdę niewielką opłatą zostaną one szybko i skutecznie rozdzielone z Twoimi rzęsami i usunięte. Zajmuje to może 10 minut.

Jak wygląda zabieg przedłużania rzęs 1:1?
     Na pierwszej wizycie na przedłużanie rzęs metodą 1:1 pojawiamy się bez makijażu. Cały zabieg trwa zwykle około 3 godzin. Jeśli ktoś robi to w godzinę - to znaczy, że nie dokleja rzęs 1:1, tylko wiele z nich pomija. Zwyczajnie nie da się precyzyjnie i dobrze dopasować ok 300 rzęs w godzinę.       Podczas zabiegu kosmetyczka dobiera odpowiednią długość i rodzaj rzęsy (syntetyczne lub z norek) do oka i powieki klientki. Nie każda z nas może nosić najdłuższe i najcięższe rzęsy, bez poniesienia konsekwencji - np osłabienia swoich naturalnych rzęs. Podczas zabiegu pojedyncze rzęsy dokleja się i układa na rzęsie naturalnej za pomocą specjalnego kleju - ma on czarny kolor, więc nie odróżnia się i nie widać go na rzęsach. Trzeba jednak na niego uważać i mieć zamknięte oczy - nie powinien dostać się pod powieki.
     Po dobraniu odpowiedniego rozmiaru i kształtu, kładziemy się na łóżku, a kosmetyczka podkleja plastrami nasze dolne rzęsy. Ważne jest, by przez cały zabieg mieć zamknięte oczy i leżeć - warto więc pomyśleć o jakimś ipodzie, audiobooku, chyba, że lubimy się zdrzemnąć. Nie ma też co za dużo ględzić - mówiąc ruszamy mięśniami twarzy, co może utrudnić pracę kosmetyczce. Po jakimś czasie leżenia bez ruchu nasze ciało może protestować - zaczną nas pobolewać plecy, czy drętwieć nogi. Ułatwieniem jest choćby zwinięta bluza pod lędźwiami, wałek albo chwila przerwy i poprzeciąganie się :)
     Po założeniu wszystkich rzęs, wielokrotnym przeczesywaniu, sprawdzaniu czy wszystko układa się jak powinno i wygląda odpowiednio - czas ściągnąć plasterki spod oczu. Dla niektórych może być to trochę nieprzyjemne, ale nie jest jakoś bolesne. Magda zrobiła to bardzo delikatnie i tak, że nie czułam dyskomfortu. Po zabiegu ważne jest, żeby od razu nie zrywać się z łóżka. Trzeba sobie usiąść i troszkę tak posiedzieć - żeby zniwelować kręcenie się w głowie po długim leżeniu. Szklanka wody też pomaga :)
     Kiedy dostajemy lusterko, żeby zobaczyć efekt końcowy - widzimy w odbiciu zupełnie nowe spojrzenie! Piękne, gęste rzęsy, zachwycające naturalnym wyglądem i gęstością. Nie czuje się ciężaru na oku, nie ma się wrażenia sztuczności czy niewygody. Rzęsy wyglądają bardzo naturalnie i już po kilku minutach ma się wrażenie, że powinny tam być od zawsze ;)

Publikowanie komentarza

Dzięki, że zostawiasz po sobie ślad - to zawsze motywuje :)