Jedniodniówka na Malvern Hills, Chepstow Castle i Barrow Wake View Point Cykl DOKĄD na weekend w UK? - draVska
Jedniodniówka na Malvern Hills, Chepstow Castle i Barrow Wake View Point Cykl DOKĄD na weekend w UK?

Jedniodniówka na Malvern Hills, Chepstow Castle i Barrow Wake View Point Cykl DOKĄD na weekend w UK?

Brak komentarzy
   
     Dzisiaj troszkę zdjęć z ostatniej wycieczki. Bardzo fajna trasa, przydarzyło się nam również kilka ciekawych sytuacji.
Spotkaliśmy fokę w rzece, która pociesznie przyglądała się zlotowi motocyklistów, dając tym samym mega uciechę dzieciom tam obecnym. Zaliczyliśmy pierwsze opalanie, odwiedziliśmy pagórki fioletowych kwiatów i wielkie wzgórza Malvern i odkryliśmy sekretne miejsce za zamkiem w Chepstow. Trafiliśmy na zlot czarownic i druidów, a raczej 'rodzinne spotkanie' wiccan, wyznawców różnych kultów i osób praktykujących magię (pozdrawiam starszą Panią w stroju celtyckim z wielkim pięknym wieńcem z kwiatów na głowie, niosąca pluszowego krokodyla...)
     Wpadliśmy na taką imprezkę przez przypadek, w jednym z pubów, gdzie na półkach książki do poczytania noszą tytuły takie jak '5000 zaklęć codziennych' czy 'Elementarna Encyklopedia Czarostwa' (tutaj link do tytułu pierwszego, a tutaj do tytułu drugiego, jeśli ktoś jest zainteresowany). Była muzyka na żywo i wylegiwanie się w ogródku piwnym razem z innymi. Oficjalnie nikt o czarach nie mówił, ale moi mili - jaką tam czuło się elektryzującą atmosferę... ! ;)
     Nie wiem jak wy, ale ja mam wrażenie, że ludzie w tamtych regionach żyją innym rytmem. Są jacyś bardziej spokojni, radośni, nie pędzą, nie biegną. Bardzo mało widać innych narodowości - większość odwiedzanych przez nas miasteczek i wiosek zamieszkiwana jest przez rodziny, które zasiedlają te tereny od pokoleń.

Mapka naszej trasy:


Nasz pierwszy przystanek - Malvern Hills. Wzgórza, z których rozpościera się piękny widok, a na szlakach pieszych spotkać można zarówno pieszych fanów nordic walking, jak i rowerzystów szalejących z górki :)
Widoki ze wzgórz fenomenalne!
Schodząc z Malvern Hills znaleźliśmy w skalnej wnęce takie domki - każde okno było namalowanym innym mini obrazem. Piękne!
Kwiatowe pagórki znalezione zaraz po wyjeździe za Malvern Hills


Jadąc dalej trafiliśmy do miejscowości Redbrook, gdzie rzeka sprawia wrażenie dzikiej i nienaruszonej przez człowieka, a i małe kaskady wody ukryte w gęstwinie udało się odnaleźć :)


Takie cuda na każdym kroku jadąc bocznymi drogami... 
W tle za owieczkami wiszący most Severn Bridge, łączący Walię z Anglią. Jest na nim pobierane myto za przejazd, ale jedynie od kierowców, którzy planują wjechać na Walię. 
Zamek w Chepstow. Zaraz obok pub, gdzie imprezka magiczna przy muzyce na żywo pozytywnie nastroiła chyba wszystkich zgromadzonych :)
Co ciekawe, w całej Walii wszystkie znaki i tablice informacyjne są w dwóch językach - angielskim i walijskim, który jest tu językiem urzędowym. Polecam posłuchać nagrań na YouTube, gdzie ludzie mówią po walijsku - kosmos ;) Na zdjęciu poniżej tablica informacyjna o szlaku pieszym wzdłuż rzeki Wye i jego atrakcjach.
Piękne wejście do ogrodu - pozostałości po dawnej spuściźnie, dziś prowadzą do prywatnego ogródka w posiadłości przedzamkowej.
Znaleźliśmy też cegłę z wytłoczonym słowem.
Nawet drzewa przy zamku wyglądają na stare i pamiętające czasy świetności i rycerstwa.
Ładny, zadbany szlak pieszy.
Monumentalny zamek Chepstow, budowany od 1067 roku. Mimo, że częściowo w ruinie, nadal robi fenomenalne wrażenie.
Zamek w Chepsow położony jest na klifach rzeki Wye, która oddziela Walię od Anglii.
A za zamkiem, od strony rzeki Wye...
Kiedy pójdzie się małą dróżką i człowiek wgramoli sie na kilka kamieni i skał...
 Czeka na nas taki widok...
Rzeka Wye wije się przez miasteczko. Wracając z zamku trafiliśmy na zlot motocyklistów 'przy niedzieli', gdzie odbywał się mały piknik, kiełbaski, muzyka, piwko - takie tam... A wszystkiemu przyglądała się ciekawska foka z rzeki, która dawała nie małą radochę dzieciakom zgromadzonym na zlocie. Mnie też ;) Na zdjęciu słabo ją widać na pierwszym zdjęciu, bo tylko łepek - ale była! Szkoda, że bajkersi nie grillowali rybek, tylko kiełbaski - pewnie by się załapała :)
Klify rzeki Wye - tutaj tajemniczy otwór, obok którego ktoś wyrysował brytyjską flagę. Mieliśmy kilka koncepcji, co to może być - ale żadna nie wydaje się na tyle realna, żeby o niej pisać... ;)
Na koniec zahaczyliśmy o Barrow Wake Viewpoint - piękne wzgórza nad doliną, w której brykały sobie krówki i koniki. Ale zachodu słońca, jaki tam można podziwiać nie odda żadne ze zdjęć, nawet najlepiej podkolorowane! Na szczęście wspomnień nikt nigdy człowiekowi nie jest w stanie odebrać...



Prześlij komentarz

Dzięki, że zostawiasz po sobie ślad - to zawsze motywuje :)