Ratowanie złamanej yucci (jukka l.) - ukorzenianie złamanej części i zabezpieczenie rośliny
Ostatnio nasza jukka, którą dostałam od przyjaciółki 6 lat temu, złamała się, bo była już za ciężka. Jedna z odnóg w nocy złamała się, zostawiając drugą odnogę. Podjęłam się próby reanimacji obojga - i rośliny właściwej i odnogi, która się złamała. Za jakiś czas wrzucę efekty, czy udało sie ukorzenić nową roślinę i czy ze starą jukką wszystko ok :)
Takie złamanie zastaliśmy rano
Jak widać na zdjęciach - prawa odnoga mocno sie wygięła, ale jest nadal stabilna. Lewa natomiast złamała się niedaleko od miejsca, gdzie wychodziła z głównego pnia jukki
Złamanie okazało się nierówne i krytyczne. Wymagało obcięcia ostrym, zdezynfekowanym nożem, tak aby wyeliminować nierówności i uniknąć gnicia / zakażenia jakimś grzybem etc.
Po obcięciu złamanej części, usunęłam liście od głównego pnia - nie obcinałam ich, oberwałam je, aby zminimalizować możliwość gnicia. Uzyskałam ok 15-20cm łodygi, które, jeśli eksperyment z ukorzenianime się powiedzie, staną się pniem z korzeniami, gotowymi do zasadzenia w ziemi.
Właściwą roślinę i jej prawą odnogę, która została mocno przekrzywiona i osłabiona - postanowiłam zabezpieczyć trytytkami.
Połączyłam gwoli wzmocnienia obydwie odnogi - ułamaną i zdrową. Liczę na to, że z ułamanje wypuszczą się młode pędy i odnogi.
Ułamaną odnogę, po oczyszczeniu z liści, umieściłam w czystym szklanym naczyniu z wodą. Dociążyłam je kamieniem (wcześniej opłukanym w ciepłej wodzie), żeby się nie przewróciło.
Wodę będę zmieniać co 2 dni, aby uniknąć gnicia.
Do wody dorzuciłamkawałek węgla drzewnego - zapobiega to gniciu i oczyszcza wodę.
Pozostaje czekać na efekty - jeśli wszystko się uda, za kilka tygodni ta część jukki powinna wypuścić nowe korzonki i być gotowa do przesadzenia do donicy z ziemią.
Teraz czas na zabezpieczenie 'rany' po złamaniu i obcięciu ostrym nożem. To miejsce bardzo osłabia roślinę i naraża ją na infekcje albo gnicie. Miałam do wyboru posypanie cynamonem (właściwości odkażające) albo polanie woskiem świecy. Zawsze sprawdzało mi się polewanie woskiem - użyłam więc tej metody.
Podpaloną świeczkę umieściłam nad uszkodzoną częścią jukki i zalałam ją kapiącym, gorącym woskiem. Zabezpiecza to przez chorobami i procesami gnicia.


















Komentarze
Prześlij komentarz
Dzięki, że zostawiasz po sobie ślad - to zawsze motywuje :)